środa, 31 sierpnia 2011. 12:55 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
noc z Thomasem była najwspanialszym wydarzeniem w  ciągu ostatnich lat. mogłam się wygadać... ze wszystkiego. ale wszystko się kończy, musiałam wrócić do domu bo rodzice się martwili. Thomas podprowadził mnie pod drzwi, cmoknął w policzek i powiedział do zobaczenia. byłam pewna, że nie zrobił nic złego. 
weszłam do domu , ale rodzice byli chyba u siebie w sypialni, nie chciałam tam wchodzić, żeby nie pytali się jak było, więc szybko poszłam pod prysznic. z tych wrażeń musiałam włączyć laptopa. chciałam zobaczyć czy Ann mi odpisała. Najpierw na komunikator. nazywał się on fabut. pooglądałam zdjęcia Jacoba, który dodał nasze wspólne, całej paczki. Ja zawsze między Veronicą i Ann, obok nich Jacob i Tomas. ten z Californii był całkiem inny niż ten z Londynu. Żeby z tamtym porozmawiać trzeba było włożyć w to jak najwięcej siły, a z tym... no cóż. o wiele lepiej się dogadywałam. popatrzyłam chwile na fabut i włączyłam pocztę Ann odpisała.
,,Cześć. Zdziwiłam się strasznie, że napisałaś, jestem w wielkim szoku. Cieszę się, że jednak wróciłaś do siebie. Dużo się pozmieniało odkąd cię nie było.Ludzie się zmienili, otoczenie,ja również. naszej paczki już nie ma. kiedy ty odeszłaś wszystko się rozsypało. Veronica - narkomanka, ja... no cóż. pogubiłam się w tym wszystkim. Odrzucam od siebie chłopaków, przyciągam dziewczyny, Jacob ? lowelas. zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Tomas.. .on się nie zmienił. w szkole udajemy że się nie znamy. i nie boję się tego napisać. to wszystko twoja wina. to ty odeszłaś. i to ty nas zmieniłaś.
nie napiszę, że twoja, bo nie wiem jak jest między nami, więc po prostu Ann"

niedziela, 21 sierpnia 2011. 22:14 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
- zaczęło się od Nadie...  pewnie myślisz co taki chłopak jak ja robił z taką dziewczyną jak ona ? 
-  nie jestem tu po to by Cię oceniać.
- kiedy chodziliśmy do szkoły, Nadie najlepsza dziewczyna w szkole, jaką można sobie wymarzyć. każdy chłopak chciałby być z nią.  zakochany lamus, chodzący w czarnych ubraniach, widywany tylko na korytarzach w szkole. jak mogliśmy być razem ? a jednak. znamy się od bardzo dawna nie tylko z liceum. mieszkamy niedaleko siebie i jako dzieci zawsze spędzaliśmy razem czas. chodziliśmy do kina, robiliśmy domki na drzewie. zabawa dzieciaków. później zaczęła się szkoła, Nadie poznawała co to znaczy mieć chłopaka, ale o mnie nigdy nie zapominała. Kiedyś już w liceum , kiedy rozmawialiśmy, powiedziałem jej prawdę. że odkąd jest w liceum zapomniała zupełnie o mnie, a ja zawsze z nią byłem. że kocham ją nie tylko jak siostrę, jak kogoś bardzo ważnego. że chcę aby w moim życiu była taką osobą. powiedziała mi, że ona mnie też kocha i że możemy być razem, ale nie możemy nikomu o tym powiedzieć. strasznie trudno było mi z tym. nie mogłem jej przytulić na korytarzach w szkole, zagać na przerwie, czy dać buziaka na przywitanie. widywaliśmy się albo nocą, albo wczesnym porankiem. w weekendy też bardzo rzadko bo imprezowała. ale ją kochałem. jej najlepsza przyjaciółka , ta co zaginęła , ta z plakatu - Kate, wyśmiewała mnie dość często. w końcu nie wytrzymałem. kiedy wszyscy wytykali mnie palcami i śmiali się ze mnie, wraz z Nadie powiedziałem dość. wszystkim powiedziałem, że jestem  z Nadie. pamiętam, że w klasie wtedy nastała cisza. wszyscy patrzyli na Nadie, która morderczym wzrokiem, cała czerwona spoglądała na mnie. 
- Chyba mu nie wierzycie ? - odpowiedziała jakby to miałbyć głupi żart i roześmiała się szyderczo. wszyscy razem z nią. wstałem i wyszedłem z klasy. wiedziałem, że tam nie wrócę. do szkoły, do tych ludzi. chwilę później dostałem od Nadie smsa : zemszczę się kochanie. i to zrobiła. oskarżyła mnie o gwałt, wszystkim o tym opowiedziała.  Nikt nie chciał słuchać moich wyjaśnień. Kilka dni później zaginęła Kate, ale ja nie mam nic z tym wspólnego ! Nadie stwierdziła, że to na pewno ja ją porwałem i również zgwałciłem tak jak ją. Zrobili jej badania na gwałt, ale kilka dni wcześniej przespała się z Jamesem więc wyszło że jest tam nasienie. Już im się nie chciało sprawdzać kogo po prostu mnie oskarżyli. Nadie ma wpływowych rodziców, więc i tak by to nic nie dało. Jestem w naszej dzielnicy, w naszym ukochanym Londynie zniszczony. To jest moja hisotoria...

niedziela, 21 sierpnia 2011. 19:22 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
nie musiałam się nawet odwaracać aby wiedzieć kto to.
- Hej - odpowiedziałam troszkę niepewnie.
- Co tutaj robisz ?
- Przyjechałam na imprezę ze znajomymi, a właściwie nienzajomymi - zastanawiałam się nad sensem tych słów.
- Myślałem, że nie znasz tu nikogo.
- Zatrzynając od Ciebie - odpowiedziałam dość oschle, ale trochę tego pożałowałam.
- W sumie masz racje. Jestem Thomas.
- Wiem. - znów odpowiedziałam oschle. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, tak jakby druga Kate odpowiadała za mnie. To nie byłam ja do cholery !
- Hmm... a skąd ?
- Mike, James i Brayan już mi o tobie opowiedzieli.
- Ah - odpowiedział tak jakby się zamyślił. O co w tym wszystkim chodzi ?
- Powinnam o czymś wiedzieć ?
- Oni ci już chyba wszystko o mnie opowiedzeli. A to czy ty w to uwierzysz to już twoja sprawa.
- To może opowiesz mi swoją wersję?
- Wiesz co ? Powinienem znaleźć miejsce w jakieś bramie.  Do zobaczenia - odpowiedział i ruszył w nieznaną mi stronę , gdzieś gdzie miał znaleźć miejsce do spania. Dlaczego on nie śpi w domu ? I czemu jest taki tajemniczy ? A co ja mam teraz zrobić ? Jak wrócić do domu?
- Poczekaj ! - zawołałam i popiegłam za nim.
- Czego chcesz ?
- Pójdę z Tobą. Będzie Ci chyba milej spędzić dziejszą noc w towarzystwie.
- Tam nie ma warunków.
- Trudno. Mamy całą noc na rozmowę. Może poznam Cię z tej innej strony ?
- Nie powinienem się zgodzić.
- Ale ja i tak nie odstąpię. - odpowiedziałam .
Szliśmy w sumie przez 15 minut, weszliśmy do bramy i zniknęliśmy w ciemnej piwnicy.
* * *
- i tak oto zostałam podejrzana o kradzież, wyjechałam z Californii i wylądowałam tutaj - skończyłam swoją opowieść, o krótkim i nudnym siedemnatoletnim moim życiu.
- Ouh. - westchnął. - to faktycznie, dużo przeszłaś.
- A ty ?
- Przecież Tourn of Angel  już ci opowiedzieli.
- kto ? - zapytałam.
- Tak się nazywają. Tutaj każda paczka ma swoją nazwę.
- nie wiedziałam.
- Należysz do nich ?
- hm. wątpię.o co chodzi z tą dziewczyną ze zdjęcia ?
- aaaa...
- ja ci opowiedziałam o sobie.
- zaczęło się od Nadie....

sobota, 20 sierpnia 2011. 23:48 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
szczerze ? nie bawiłam się dobrze. ciągle zastanawiało mnie, dlaczego Nadia jest do mnie uprzedzona. nie dała mi szansy , żebym ją poznała. zazdrosna ? nie. nie ma w sumie o co. zastanawiała mnie również sprawa z Thomasem. zupełnie normalnie i przyjemnie mi się z nim rozmawiało. sprawiał wrażenie osoby, której mogłam zaufać.  nie pasowało to mi, że on mógłby kogoś zgwałcić ? zabić ? to niemożliwe. udawałam, że bawię się dobrze. tańczyłam z chłopakami, również z ludźmi z klubu. dawno tego nie robiłam. dawno nie pozwoliłam sobie, żeby chłopak mnie objął, czy przejechał mi po plecach. miłe to uczucie. James najbardziej się przystawiał do mnie. Chyba za bardzo sobie wziął do serca to co powiedział Mike przed klubem. Kiedy usiedliśmy, a Brayan i Mike poszli dalej tańczyć , James przysunął się do mnie, i oparł rękę na moim oparciu. Siedzieliśmy na czarwonej kanapie półkole. coś bredził, ale nie chciało mi sie go słuchać. czułam się nie swojo. wypił za dużo, a z jego ust bił mocny zapach malibu. Kiedy odwróciłam się,aby popatrzeć gdzie jest Brayan, poczułam ciepły dotyk na mojej szyi. James zaczął mnie całować. Nie podobało mi się to.Nie wiedziałam za bardzo co mam zrobić. Stwierdziłam,że może mu sie to znudzi. W pewnym momencie wziął mnie dotknął mojego kolana i ręką jechał w góre. 
- Uspokój się - powiedziałam.
- Mike miał się podzielić- usłyszałam w odpowiedzi i czułam jak przygniata mnie swoim ciężarem. W jednej chwili już na mnie leżał.
- James , wstań ze mnie .
- Ani mi się śni- powiedział a jego ręka co raz szybciej kursowała ku górze.
- James ! - krzyknęłam. Nikt nie mógł mi pomóc, bo muzyka grała głośno, a wszyscy byli skupieni na tańczeniu, skakaniu. Kiedy próbował mnie pocałować ugryzłam go w usta. Podskoczył z bólu, a mi udało się uciec. Wzięłam swoją torebkę, zsunęłam spódniczkę i czym prędzej pobiegłam do wyjścia. Nie bardzo wiedziałam w którą stronę mam iść. Przystanęłam przy jednej z map dla obcokrajowców, aby znaleźć swoją ulicę.
- Cześć - usłyszałam. Jeszcze tego brakowało. Czy tego wieczora nic nie mogło być dobrze ?

sobota, 20 sierpnia 2011. 21:55 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
tak jak powiedział Mike był u mnie o 19. kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam również jego znajomych. Siedzieli w dużmy, czarnym jeepie. Z auta wydobywała się dość głośna muzyka.
-To co idziemy ? - zapytałam Mike.
- Pewnie, przedstawię Cię reszcie.
Kiedy podeszliśmy, muzyka przycichła.
- To jest Kate- przedstawił mnie Mike - a to Nadia, Sylvia, James, Brayan.
- Hej - powiedziałam podając wszystkim rękę. Nadia zmieżyła mnie wzrokiem z miną osoby, której było mnie żal. Jedyna nie podała mi ręki, tylko mruknęła coś pod nosem i odwróciła się do okna.
- Nie przejmuj sie - powiedział Mike obejmując mnie. Odsunęłam się,a wtedy czarnowłosy James powiedział abyśmy wsiadali.  Ruszyliśmy w niedaleką podróż. Jechaliśmy około 15 minut. Latarnie przy każdej ulicy były już pozapalane, a Londyn wydawał się dość ciemnym i ponurym miejscem. Znajomi gadali, śmiali się. Nie mogłam się w sumie skupić o czym rozmawiali. Oderwałam się od przemyśleń kiedy usłyszałam.
- Thomasa znowu złapała policja.
- Jak to ? - odezwała się Nadia .
- Nie wiem jak to. Widziałem jak wsiada do radiowozu. Matka przyszła po tego białego kundelka, a on pojechał - powiedział Mike. Czyżby Thomasem był mój tajemniczy nieznajomy ?
- Co to za Thomas ? - zapytałam. Nadia popatrzyła na mnie dość dziwnie. 
- Chłopak z naszej dzielnicy. Trudny przypadek. Lepiej z nim nie zadzierać - powiedział Brayan. - Krążą plotki, że ma tendencje do fantazji erotycznych i nie boi o tym pokazywać dziewczynom. Kradnie i jest podejżany o morderstwo.
- Kogo ? - zapytałam co raz bardziej zaciekawiona i zmartwiona. Rozmawiałam z chłopakiem, który w każdej chwili mógłby mnie zgwałcić ? a nawet zamordować ?
- Może zwróciłaś uwagę na plakat dziewczyny przy parku ? Wiem , że tam biegasz - powiedział Mike. - Zaginęła ponad rok temu. Nikt nie wie co się z nią dzieje. Nie znaleziono ani ciała, ani żadnych wskazówek. A ostatnią osobą z którą się widziała był Thomas. Wszyscy myślą, że to on jest w tą sprawę zamieszany...
Totalnie mnie wgięło. Nie wiedziałam jak mam się zachować, aby ludzie nie zauważyli, że go znam.
- Od tego czasu nasza dzielnica jest zupełnie inna. Ludzie już nie machają sobie na powitanie, żyją w strachu. Wiedząc , że na wolności żyje człowiek, który może zrobić krzywde ich córką. Z Nadią też już próbował - zaczął Mike.
- Zamknij morde ! - krzyknęła Nadia - nie muszą wszyscy o tym wiedzieć tak ?
-Ejj... spokojnie. Kate można zaufać. - zaczął ją uspokajać.
- Tak jasne ! Nawet jej nie znasz. A zapraszasz na nasze imprezy, chcesz ją wkręcić w naszą paczkę. Daj sobie już spokój.
- Nadie nie psuj wieczoru - poprosił spokojnie James. - daj spokój.
- Jebcie sie - a kiedy samochód się zatrzymał wysiadała i ruszyła w drugą stronę.
- Nie przejmuj się - powiedział Brayan.
- Zostałem bez pary - powiedział James.
- Jakoś się podzielimy - odpowiedział mu Mike i ruszyliśmy do klubu

sobota, 20 sierpnia 2011. 20:29 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
wracając przypiełam już Jacksona na smycz. nie miałam siły biegnąć,po nim było również widać, że nie daje rady. I jak zwykle przystanęłam przy plakacie tej dziewczyny. Spoglądając na nią myślałam sobie, co by było gdybym ja była taka piękna ? gdybym ja chciała zostać modelką ? ale to nie dla mnie. moje życie to rock i sport,a nie udawanie kogoś kim się nie jest. Obracając się ujrzałam tajemniczego chłopaka w glanach. Siedział na ławce z głową spuszczoną. Chciałam go zawołać, w sumie nie wiedziałam jak więc tylko się na niego patrzyłam. Kiedy się obrócił i mnie zobaczył pomachał mi. Odmachałam mu, widziałam,że ma problem, ale nie chciałam podchodzić. Ja mam swoje problemy. Kiedy wróciłam do domu rodziców już nie było. Myślałam i co ja będę robić ? Spuściłam Jacksona ze smyczy. Włączyłam komputer, weszłam na komunikator. Dostałam dość dużo zaproszeń do znajomych. Również od Michaela. Widział, że odnowiłam konto więc mnie zaprosił. Nie chciałam go znać. Najpierw mnie wykorzystał , a później zostawił. Dostałam również zaproszenie od Ashley. Ją zaakcpetowałam. Widziałam, że zmieniła status związku z "zajętego" na "wolny". Czyli już z nim nie jest i dobrze mu tak. Starzy przyjaciele byli dostępni. Jacob, Veronica, Tomas. Ann nie było. Chciałabym napisać do któregoś z nich, ale strasznie się boję.Co sobie pomyślą o mnie ? Czy będą chcieli w ogóle ze mną pisać ? Na tablicy napisałam : Kate came back to himself. It is just like before.
Odczekałam kilka minut i pojawiły się pierwsze komentarze.
Jacob  : nareszcie ! wiedziałem że to kiedyś nastąpi !
Ludzie pisali co myśleli, ja miałam to gdzieś. Mieszkam w Londynie, oni w Californii. Łączy nas 11 godzin podróży samochodem. Tu będą nowi znajomi, tu ich poznam. Chciałabym się wygadać nowemu poznanemu tajemniczemu chłopakowi. Nie znam nawet jego imienia. Ale może wrócę do kiosku po wodę i dowiem się o mieszkających ludziach tutaj ? 
***
Kiedy weszłam do sklepu Mike siedział przy ladzie.
- O cześć - powiedział - woda mineralna ? 
- Hah. Nie - odpowiedziałam - przyszłam tutaj pogadać. Wiesz... jestem nowa, a chciałabym się do kogoś czasami otworzyć.
- Wiem, że jesteś nowa . To widać - uśmiechnął się szyderczo. 
- Po czym ?
- Mało osób jest tutaj życzliwym.
- Ahh..- zamyśliłam się.
- A skąd jesteś ?
- Ze słonecznej Californii - zażartowałam.
- Ouu... - jęknął.
- Co się stało ?
- Wiesz co ? Może zmieńmy temat. Dzisiaj wieczorem idziemy ze znajomymi do klubu. Może wybierzesz się z nami ? I tak brakuje mi partnerki. Będziesz moją osobą towarzyszącą.
- Okay, nie ma sprawy, o której ? 
- Będę po Ciebie o 19, a gdzie mieszkasz?
- Przy Willon May Street 4
- To jesteśmy umówieni.

sobota, 20 sierpnia 2011. 12:11 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
napisanie maila do Ann było dla mnie bardzo trudne. nie wiedziałam co mam przez to oczekiwać. że mi wybaczy ? wiedziałam, że na pewno nie. nawet nie wiedziałam czy odczytała tą wiadomość. dzień zaczął się jak każdy inny. po śniadaniu biegi z Jacksonem. Biegając stwierdziłam,że dzisiaj kolejny dzień na zmianę i wybiorę się na zakupy. Znowu mijałam ten plakat. Dziewczyna ze zdjęcia z tymi pięknymi, wypełnionymi ustami. Chociaż wiedziałam, że zdjęcie jest wyretuszowane, wyglądała ślicznie. Biegając nagle usłyszałam znajomy głos :
-Tina ! Tina !
to ten chłopak od glanów. biały kundelek podleciał do Jacksona i zaczęli się obwąchiwać. Przystanęłam aby nie zgubić psa.
-Cześć - przywitał się nieznajomy chłopak. Nieznajomy, przecież nawet nie znałam jego imienia.
-Hej - odpowiedziałam i czule się uśmiechnęłam.
-Chyba ich coś łączy - zauważył ,bo psy zaczęły szczekać tak do siebie jakby rozmawiały, a później biegać po całym parku. - Biegasz? - zapytał zwracając uwagę na mój szary dres i addidasy.
- Zdarza się, muszę dbać o kondycję,poza tym Jackson to lubi.
- Faktycznie, widać.
- A ty nie w szkole ? - zauważyłam. przecież dzisiaj był piątek. Chłopak jakby chciał uniknąć tego tematu.
- Jesteś tu nowa tak ? skąd jesteś ?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie - stwierdziłam, że nie uda mu się tak szybko uniknąć odpowiedzi.
- Rzuciłem. To nie dla mnie.
- Z Californii.
- Słucham ? - chłopak jakby się pogłubił.
- No co? Odpowiadam na twoje pytanie - odwróciłam się, zagwizdałam i pobiegłam dalej.
* * *
Nie mając siły , weszłam do zwykłego kiosku po jakąkolwiek wodę.
- Dzień Dobry ! - zawołałam,bo na sklepie nie było nikogo.
- Dzień Dobry ! - odpowiedział mi dość młody chłopak. Czy w tym mieście nikt nie chodzi do szkoły ? zastanawiałam się.
- Wodę niegazowaną.
- Już podaję  - i zniknął za zapleczem. Po chwili wrócił.
- 1  euro.
- Proszę.
- To twój pies? - zapytał, widząc Jacksona przy kiosku.
- Tak.
- Lubię owczarki niemieckie.
- Ja również - odpowiedziałam i miałam już wychodzić kiedy usłyszałam.
- Jestem Mike.
- A ja Kate.
- Miło Cię poznać.
- i wzajemnie. mam nadzieję, że kupię tu kiedyś jeszcze wodę. - i wyszłam.
,, że kupię tu kiedyś wodę ? " - co to miało być ? pomyślałam. źle ze mną. ale uroda tego chłopaka mnie zaciekawiła. nie był jakoś super przystojny. ale jego oczy, były takie tajemnicze. muszę się ogarnąć. W Californii trudno było niezauważać urody chłopaków. Każdy z nich uprawiał jakiś sport i tylko niektórzy byli tak jakby lamusami. Tutaj ludzie są zupełnie inni. Życzliwi, mili. Może to tylko dlatego, że jestem nowa ?

czwartek, 18 sierpnia 2011. 19:25 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
jesteś piękna ! jesteś  śliczna ! strasznie mi się podobasz . mam na Ciebie wielką ochotę...
-Aaaa ! - krzyknęłam, budząc się nagle. cała mokra, zdenerwowana wstałam z łóżka. znowu ten sen. nie wiedziałam czemu coś takiego mi się śni. stary , siwy mężczyzna, i te jego obślizgłe łapy przyklejające się do mojego ciała, dotykając mnie po piersiach. chciał mnie, nie wiem czego dokładnie. ale nie chciałam mu tego dać. ten sen przychodził do mnie co jakiś czas. Co raz to z nowymi dodatkami. ale nigdy nie widziałam twarzy tego mężczyzny. jakby przyciemniona, przez jakieś światła. miałam wrażenie że znam tego faceta. że gdzieś słyszałam już ten głos, ale nie wiem gdzie. nienawidziłam tego snu. popatrzyłam na zegarek była godzina 4:50. nie wiedziałam co mogę robić o tej porze. poszłam do łazienki, wzięłam zimny, delikatny prysznic. taaa... od razu lepiej. stwierdziłam, że może wybiorę się znowu na biegi ? dawno nie trenowałam, a ten ostatni na prawdę dużo mi dał. Jackson jeszcze spał. Mimo to, że nie był już najmłodszym psem, zawsze przy śnie wyglądał tak młodo i spokojnie. najlepszy przyjaciel człowieka. może nie wszystkich, ale moim był na pewno. włączyłam laptopa. wpisałam hasło. jako stara Kate nie ufałam rodzicom, wszystko chowałam przed nimi. weszłam na znany Californijski poratl. chciałam zobaczyć co u starych znajomych. nie wiem dlaczego. zawsze odcinam się od ludzi, z którymi już nigdy się nie zobaczę. dostałam maila od Ann. w sumie dawno nie otwierałam poczty, dużo się nazbierało. Raz pisała jakby miała płakać, że tęskni kocha. za drugim razem tak jakby mnie nienawidziła. stwierdziłam, że musi dostać jakieś wyjaśnienia. napisałam jej wszystko.
,, Przepraszam. To pierwsze słowo, które chcę do Ciebie napisać. Na prawdę przepraszam. Jestem pewna, że o mnie zapomniałaś. minęło sporo czasu. mogę ci wszystko wyjaśnić. po rozstaniu z Michaelem nie wiedziałam co mam robić. do kogo się zwrócić i o co. Nie byłam pewna czego chcę. Zamknęłam się w domu, kilka razy miałam myśli samobójcze. później poznałam przez internet Patricka. zaufałam mu. nie byliśmy razem długo, ale chciał mnie wrobić w kradzież. kiedy byliśmy w sklepie wsadził mi płytę CD do torebki. nie wiedziałam o tym, myślałam,że mnie obejmuje. kiedy wyszłam zaczęły piszczeć przed sklepem bramki.ochoroniaże się zlecieli, nie chcieli mnie słuchać. policja, mama, tata. jedna wielka masakra. musiałam wyjechać. mieszkam teraz w Londynie. mam nadzieję, że wybaczysz mi wszystko. odpisz chociaż czy dostałaś wiadomość. Kocham Cię nadal Ann bardzo mocno. I tęsknię. Twoja Kate"
środa, 4 maja 2011. 11:44 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
wiele razy widziałam jak rodzice przeze mnie płakali. uwierzcie mi to nie jest przyjemny widok. napewno przez kogoś z was, ktoś już kiedyś płakał. pamiętacie co to za uczucie ? gdy płacze rodzic jest to dwa razy silniejsze. szczególnie kiedy płacze tata. mężczyźni... istoty o małym rozumku, które udają twardzieli. mój tata nigdy nie udawał. chociaż był w wysoko ustawiony - prawnik, który powinien być pewny siebie - James John Kortney nigdy nie zatajał swoich uczuć, pokazywał wszystko. mówił wprost. mama... z nią to różnie bywało. nigdy nie umiałyśmy się dogadać. czasami wolałam spędzić czas z tatą niż z mamą. Angelina Kate Kortney ( tak to po niej mam imie ) była pisarką. miała swój świat i nikogo nie chciała tam wpuszczać. w starym domu, w którym spędziłam 10 lat w Californii zamykała się w swoim pokoiku na drugim piętrze i potrafiła tam przesiedzieć kilka godzin. W naszym pierwszym mieszkaniu w Milton Keynes , gdzie się urodziłam, mieszkaliśmy z babcią i dziadkiem. Tam mama nie miała takiej swobody, dlatego często prowadziło to do kłótni. 
Po rozpakowaniu się w nowym pokoju , od razu wzięłam swój notatnik. Zapisywałam tam każde pomysły, nastroje, wiadomości . Również rysowałam. Podobno pięknie rysowałam. Ja tak nie twierdzę. NIe myślę co rysuję, biorę ołówek i samo się rysuje. Zapisałam : ,, 12 maja 1999 - czas zmian " i wiedziałam, że wtedy już nie mogę się wycofać.
Zamknęłam zeszyt położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy.
Kiedy otorzyłam , słońce świeciło mi prosto w twarz i wiedziałam już że jest poranek. Popatrzyłam na zegarek 8:00. Nigdy o takiej godziny się nie budziłam. Zawsze wstawałam o 13. To jednak pomogło mi do zmobilizowania się.
Wstałam, założyłam dres i jak za starych dobrych czasów wzięłam psa żeby pobiegać. Rodzice jeszcze spali, także mogłam swobodnie wyjść. Zostawiłam kartkę, otworzyłam pocichu drzwi i już mnie nie było. Jackson się cieszył. Ja również.
środa, 4 maja 2011. 00:14 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
wracając do domu jeszcze raz popatrzyłam na tą dziewczynę z plakatu. " Czas coś zmienić.nowe miasto, nowi ludzie , nowa ja. może i mi się uda ? " - pomyślałam. 
-Jackson , idziemy na dość dłuuuugi spacer  . co ty na to ? - zwróciłam się do psa.
-Hau ! - odpowiedział, jakby rozumiał co do niego powiedziałam i zaczął iść w przeciwną stronę domu.
Chodziliśmy przez jakieś pola , łąki, a przez to że padał deszcz,doszczętnie przemoczyłam trampki. Jednak mało mnie to obchodziło. Bawiłam się z psem, biegałam, rzucałam patykiem, jak za starych dobrych czasów. Kiedy wróciliśmy do domu krzyknęłam z entuzjazmem :
-Jesteśmy !
Tata wyszedł z nowej sypialni , ściągnął okulary na nos i dziwnie na mnie popatrzył. Ten wzrok mówił : dobrze się czujesz ? podeszłam do niego i pocaowałam go w policzek. Ze zdziwienia zmrużył oczy i powiedział tylko :
-Wróciłaś...
Powiedział to tak cicho, że ledwo go usłyszałam. Po chwili powiedział głośniej :
-Margarett ! Ona wróciła ! Rozumiesz ? Tam w środku. Wróciła ! Nasza Kate!
-Tato  , tato daj spokój - uśmiechnęłam się , po czym czmychnęłam do nowego pokoju.
Był on kremowy. Meble jasne, wyszystko jasne. Jeszcze nie rozpakowane, jasne pudła, leżały na środku pokoju. Nie wiem dlaczego, ale poczułam, że Londyn to moje miejsce, odnalazłam się w nim. I ten uśmiech tego chłopaka od psa... czułam, że dał mi on coś czego dawno potrzebowałam. Nie ustalił sobie o mnie zdania z góry. Nie wiedział jaka jestem, a mimo to uśmiechnął się i zaczął rozmowę . Chciał mnie poznać.To dla mnie nowe. Ludzie z góry zakładali, że jeżeli mam przefarbowane włosy na czerwony , trampki, ciemne rurki i szarą bluzę, musi być coś ze mną nie tak. W Californii szczególnie w dzielnicy w jakiej ja mieszkałam, ludzie wszsytko o sobie wiedzieli. Gorzej niż na wsi. A tutaj ? Mogę być kim chcę. Mogę udawać kogo chcę. Mogę.... się otworzyć ?
wtorek, 3 maja 2011. 22:07 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
wstydzę się czasami tego, że tak traktuję rodziców. w mojej psychice coś się podziało, coś zaszumiało, zmieniłam się. przez szkołę ? otoczenie ? możliwe. Kiedy Michael mnie zostawił zamknęłam się w sobie. wtedy zaczęły się moje prawdziwe problemy ze szkołą. Opuszczałam. Nie chciałam go widzieć, a jesteśmy z tego samego roku. Gdybym widziała jak się migdali ze swoją Ashley coś by we mnie pękło. Kilka miesięcy siedziałam w domu, później wizyty u psychologa. Przeszło. Jednak myśli samobójcze zostały. Z Michaelem byliśmy 3 lata. Wtedy byłam całkiem inną dziewczyną. zawsze uśmiechnięta, w gronie wspaniałych przyjaciół i on. z nikim już nie utrzymuję kontaktu. zerwałam wszelkie znajomości,zmieniłam numer. dlaczego ? sama nie wiem. nikt jednak jakoś specjalnie mnie nie szukał. Podobno Ann - jedna z najlepszych - przychodziła dość często pod dom , pukała, dzwoniła. nikt nie otwierał. ja siedziałam w domu, rodziców nie było. po dwóch miesiącach odpuściła. 
Idąc jedną z kolejnych ulic zatrzymałam się przy wielkim plakacie. Dziewczyna malująca szminką usta, z zielonymi pięknymi oczami wpatrywała się we mnie. Wydawało mi się, że widzę siebie. Kiedyś tak piękna, zdrowa, zadbana. Dzisiaj ? Szarość zagosiła w mojej osobie , w środku i na zewnątrz. Nic nie dawało już radości. Rozmyślając nagle poczułam mocne szarpnięcie. Pies - Jackson - wyrwał mi się ze smyczy i szybko biegł w nieznaną mu stronę.
-Jackson ! - wydarłam się jak najbardziej mogłam. Pies udając że mnie nie zna, biegł w swoją stronę. Rzuciłam się biegiem za nim.
-Jackson ! Jackson !
W końcu skończył swój bieg, stojąc przy jakimś psie i go obwochując.
-Chodźże tu ! - krzyknęłam i trochę podbiegłam, żeby go nie spłoszyć. Podeszłam , chwyciłam psa za sierść założyłam smycz. gdy miałam się podnosić zobaczyłam wielkie, czarne glany. Podniosłam głowę a moim oczom ukazał się chłopak, na oko w moim wieku.
-Cześć. Twój wilczur jest niezłym zawodnikiem w biegach. - odezwał się do mnie
- Nie wychodził dawno na długie spacery , odwaliło mu, sorry . 
-Nie ma sprawy. Tina jest przyzwyczajona do tego, że każdy pies do niej zarywa.
Zauważyłam małego białego kundelka, który dość dziwnie mi się przyglądał.
wtorek, 3 maja 2011. 21:46 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
pogoda pod psem. tak tu się mówi ? jestem nowa. nikt mnie tu nie zna. dopiero co przyjechałam z rodzicami. tu pada. tam teraz pewnie świeci słońce. ludzie chodzą ubrani w krótkich spodenkach, podkoszulkach, a ja ? długie jeansy, bluza i z psem na spacer. nasza podróż trwała długo. 11 godzin. bez celu jechaliśmy samochodem. w sumie to nie wiedziałam gdzie jedziemy. znowu się przeprowadzaliśmy. znowu przeze mnie. że niby coś ukradłam ? problemy w szkole ? z policją ? tak. to było na porządku dziennym. rzuciłam szkołę. według mnie bez sensu jest chodzenie do budynku w którym spędza się 3/4 swojego życia. co na to rodzice ? szczerze ? nie mają nic do gadania. i tak bym nie chodziła. później kurator, sąd, rozprawa. po co im to ? woleli się zgodzić. w Californii ubierając kaptur na głowę już jesteś przestępcą. a tu ? zobaczymy. ubrałam kaptur, psa na smycz i ruszyłam w nieznaną mi drogę, przez ciemne ulice, które po raz pierwszy w życiu widziałam. Jestem Kate i tak zaczyna się moja historia.
wtorek, 3 maja 2011. 21:20 | Kategoria: brak kategorii
tagi:

,, (...)Moim zdaniem w gimnazjum trudno jest obrać sobie coś za cel. Jesteśmy bardzo młodzi, dopiero dojrzewamy, a musimy podejmować wiele trudnych, życiowych decyzji. Wybór szkoły ponad gimnazjalnej będzie decydował o naszym dalszym kształceniu, później o studiowaniu no i o pracy. W ciągu trzech lat, tak trudno jest się ukierunkować, zdecydować co chcemy robić. Gimnazjum jest taką przechowalnią młodzieży. Nie uczy jak postępować w dorosłym życiu, ale za to uczy jak świat bardzo potrafi być niesprawiedliwy. . Bardzo bym chciała aby był system taki jak wcześniej, żeby szkoła podstawowa trwała 8 lat. [...]Moje cele są bardzo małe i staram się je powoli spełniać. Czasami te cele przechodzą w marzenia, tak odległe, że nie wierzę czasami w to, że udało mi się je spełnić. Przede wszystkim, teraz najważniejsze jest dostanie się do tych liceów do których chcę. Jest to mój cel, taki teraźniejszy, taki Świerzy. Po egzaminach gimnazjalnych bardzo zwątpiłam w swoje możliwości, ponieważ nie poszedł mi on najlepiej. Również egzamin DSD, który pisaliśmy niedawno oraz mówiliśmy zdałam na niższy poziom. Czasami moja nadzieja na coś co ma się stać jest wielka, a później spotyka mnie wielkie rozczarowanie. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, bo uczę się sama dla siebie, sama piszę egzamin, odpowiadam. Jednak czasami chciałabym aby odpowiedzialność za niektóre rzeczy ponosili inni, a nie ja. Kolejnym moim celem, który jest już bardziej odległy, jest założenie fundacji. Na pewno chciałabym pomagać dzieciom, ale nie wiem w jaki sposób . Najbardziej chciałabym tym, którzy są w domu dziecka i mają bardzo trudne warunki w domu. Jest to moje marzenie, ponieważ miałam styczność z dziećmi z domu dziecka. Nie sierotami, ale dziećmi, które rodzice nie chcieli. Moja przyjaciółka była w domu dziecka, przez co miałam kontakt również z innymi. Opiekowałam się 3 lata temu jednym chłopczykiem i wiem, jaki jest to dla nich ból kiedy musimy się rozstać, ale niestety los tak chciał. Nie było nam dane, abyśmy razem spędzali dalsze lata. Może tak i lepiej ? Sądzę, że gdybym nadal z nim utrzymywała kontakt, za bardzo byśmy się zżyli ze sobą. A z takimi dziećmi to nie jest dobre. One robią sobie nadzieję na lepsze jutro. A po co mają dodatkowo cierpieć? Owy chłopiec był z rodziny patologicznej . Ma na imię Szymon i jest 4 lata ode mnie młodszy. Byłam z nim w czasie jego Pierwszej Komunii Świętej, bo nikt z rodziców nie był w stanie do niego przyjść. Chłopiec był bardzo rozczarowany, ale po całej uroczystości wręczyłam mu prezent i zabrałam go na ciastko do kawiarnii. Niestety nie mięliśmy za dużo czasu, a wtedy widziałam go po raz ostatni. Później inne dzieci były zazdrosne i nagadywały mu na mnie, że jestem głupia i niedobra. On uwierzył, nie chciał ze mną rozmawiać. Kontakt się urwał. Według mnie jesteśmy za młodzi, aby obierać sobie jakieś wysokie i ciężkie do spełnienia cele. Ja mam cele z minuty na minutę, ale spełniam je od razu. Nie czekam latami. Jedynie na tę fundację, którą zamierzam założyć już od 3 lat i mam nadzieję, że mi nie przejdzie. Uwielbiam pomagać, sprawia mi to ogromną radość i kiedy widzę uśmiech na twarzy kogoś sprawiony przeze mnie od razu mi cieplej i lżej na sercu. (...) "


- fragment mojej pracy semestralnej na religię.

padła. powstała. powróciła.
Ann.




Szablon wykonała Sué, dla Chocolate Shop.
Zdjęcie zaś pochodzi z tej strony.

Menu

Book
Author
Fav
Link
Profile

Favourite



Links

Gdzie mnie można znaleźć
Mój facebook
FanClub
Photoblog
Twitter
Formspring

Archive

2011
maj (5)
sierpien (8)