,, (...)Moim zdaniem w gimnazjum trudno jest obrać sobie coś za cel. Jesteśmy bardzo młodzi, dopiero dojrzewamy, a musimy podejmować wiele trudnych, życiowych decyzji. Wybór szkoły ponad gimnazjalnej będzie decydował o naszym dalszym kształceniu, później o studiowaniu no i o pracy. W ciągu trzech lat, tak trudno jest się ukierunkować, zdecydować co chcemy robić. Gimnazjum jest taką przechowalnią młodzieży. Nie uczy jak postępować w dorosłym życiu, ale za to uczy jak świat bardzo potrafi być niesprawiedliwy. . Bardzo bym chciała aby był system taki jak wcześniej, żeby szkoła podstawowa trwała 8 lat. [...]Moje cele są bardzo małe i staram się je powoli spełniać. Czasami te cele przechodzą w marzenia, tak odległe, że nie wierzę czasami w to, że udało mi się je spełnić. Przede wszystkim, teraz najważniejsze jest dostanie się do tych liceów do których chcę. Jest to mój cel, taki teraźniejszy, taki Świerzy. Po egzaminach gimnazjalnych bardzo zwątpiłam w swoje możliwości, ponieważ nie poszedł mi on najlepiej. Również egzamin DSD, który pisaliśmy niedawno oraz mówiliśmy zdałam na niższy poziom. Czasami moja nadzieja na coś co ma się stać jest wielka, a później spotyka mnie wielkie rozczarowanie. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, bo uczę się sama dla siebie, sama piszę egzamin, odpowiadam. Jednak czasami chciałabym aby odpowiedzialność za niektóre rzeczy ponosili inni, a nie ja. Kolejnym moim celem, który jest już bardziej odległy, jest założenie fundacji. Na pewno chciałabym pomagać dzieciom, ale nie wiem w jaki sposób . Najbardziej chciałabym tym, którzy są w domu dziecka i mają bardzo trudne warunki w domu. Jest to moje marzenie, ponieważ miałam styczność z dziećmi z domu dziecka. Nie sierotami, ale dziećmi, które rodzice nie chcieli. Moja przyjaciółka była w domu dziecka, przez co miałam kontakt również z innymi. Opiekowałam się 3 lata temu jednym chłopczykiem i wiem, jaki jest to dla nich ból kiedy musimy się rozstać, ale niestety los tak chciał. Nie było nam dane, abyśmy razem spędzali dalsze lata. Może tak i lepiej ? Sądzę, że gdybym nadal z nim utrzymywała kontakt, za bardzo byśmy się zżyli ze sobą. A z takimi dziećmi to nie jest dobre. One robią sobie nadzieję na lepsze jutro. A po co mają dodatkowo cierpieć? Owy chłopiec był z rodziny patologicznej . Ma na imię Szymon i jest 4 lata ode mnie młodszy. Byłam z nim w czasie jego Pierwszej Komunii Świętej, bo nikt z rodziców nie był w stanie do niego przyjść. Chłopiec był bardzo rozczarowany, ale po całej uroczystości wręczyłam mu prezent i zabrałam go na ciastko do kawiarnii. Niestety nie mięliśmy za dużo czasu, a wtedy widziałam go po raz ostatni. Później inne dzieci były zazdrosne i nagadywały mu na mnie, że jestem głupia i niedobra. On uwierzył, nie chciał ze mną rozmawiać. Kontakt się urwał. Według mnie jesteśmy za młodzi, aby obierać sobie jakieś wysokie i ciężkie do spełnienia cele. Ja mam cele z minuty na minutę, ale spełniam je od razu. Nie czekam latami. Jedynie na tę fundację, którą zamierzam założyć już od 3 lat i mam nadzieję, że mi nie przejdzie. Uwielbiam pomagać, sprawia mi to ogromną radość i kiedy widzę uśmiech na twarzy kogoś sprawiony przeze mnie od razu mi cieplej i lżej na sercu. (...) "
- fragment mojej pracy semestralnej na religię.
padła. powstała. powróciła.
Ann.
